Znowu zniknęła. Na miesiące, długie, ciągnące się w nieskończoność miesiące…
Ktoś o niej myślał? Ktoś tęsknił?
Ach! Nasz Subskrybencie, gdziekolwiek jesteś, kimkolwiek jesteś…
Oto w skrócie, w czterech obrazach (bo po co więcej)…. relacja z miesięcy nieobecności naszej autorki… relacja świeżutka jak drożdżówka… mniam… mniam…budyńku…
Rażona piorunem z muchomora sromotnikowego…

zaskoczona nie raz, i nie dwa obrotem spraw…
(20 stopni w lewo, 45 stopni w prawo, potem pełen obrót, i 90 stopni w prawo, i troszkę zjazd w dół, odbicie, zimna cola z puszki, i znowu…20 stopni w lewo…) 😉

utknęła gdzieś w świecie foli, nawet nie bąbelkowej…

